Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogadanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogadanki. Pokaż wszystkie posty

18 sierpnia 2017

Reputacje - dlaczego je robimy?

Cześć!

Gdy odkrywamy nowe tereny, poznajemy nowe postacie, po pierwszym kontakcie z nimi zazwyczaj zaczynamy budować reputację w danym miejscu. Dzięki temu mamy później możliwość zdobywania kolejnych poziomów, odblokowywania następnych terenów; mówiąc prościej, bez reputacji nie możemy iść do przodu, jeśli chodzi o grę.
Zapraszam Was więc na dalszą część posta, na temat reputacji!


Może bardziej rozwińmy temat, jaką rolę odgrywają repki w Star Stable?
Otóż, dzięki nim możemy odblokowywać dalsze zadania. Często jest tak, że po paru questach musimy wykonywać codzienne obowiązki u danej osoby, by punkty u niej nam rosły. Gdy osiągniemy następny próg, kontynuujemy zadania i tak aż do momentu, aż nie osiągniemy zazwyczaj Podziwianej lub Popularnej.
Co jeszcze? Wspomniałam o terenach. Bywa, że poza poziomem, potrzebujemy reputacji w danym miejscu na minimum konkretnym poziomie, np. Lubiana. Bez tego nie otrzymamy misji, pozwalających nam odblokować następną lokalizację.
No i ubrania! W Jorvik jest wiele sklepów, powiązanych z jakąś postacią. Często kolejne ubrania odblokują nam się dopiero wtedy, gdy osiągniemy jakiś poziom reputacji. Rzeczy, które wymagają od nas "popularnej", są zazwyczaj tymi najlepszymi.


W Star Stable mamy w sumie kilka typów reputacji. Są takie, w których wciąż musimy wykonywać codzienne zadania, by mieć dostęp do tych głównych. Występują i takie, gdzie nie jest to konieczne. Po prostu reputację budujemy, ale nie mamy do tego przymusu. Tak zazwyczaj jest w większych stajniach, miasteczkach, niż u konkretnych osób. Oczywiście w takich miejscach reputację możemy robić kiedy tylko chcemy.
I ostatnie, czyli repki, których nie możemy kontynuować, kiedy nam się podoba, bo zwyczajnie nie mamy żadnych zadań w danym miejscu. Tak więc jesteśmy na jakimś konkretnym stopniu i nie możemy w tej kwestii zrobić za wiele, aż do czasu, gdy pojawią się jakieś zadania, związane z tym miejscem.


W sumie teraz mam do Was pytanie: czy macie jakieś reputacje, które wciąż wykonujecie?

Uwaga, w tym akapicie znów podzielę społeczność graczy na kilka rodzajów.

A więc są osoby, które wykonują jakieś reputacje jedynie do momentu, w którym są one wymagane. Przykładem może być Obserwatorium, gdzie tak naprawdę musimy wbijać repkę maksymalnie do Popularnej. Potem już od nas zależy, czy tak pozostanie, czy dokończymy i osiągniemy poziom Podziwianej.
No i drugi typ, do którego osobiście ja należę. Mówię o osobach, które lubią mieć wszystko co możliwe skończone. Sama niedawno wytrenowałam wszystkie moje dotychczasowe konie i zabrałam się za zaległe repki. I nie, nie chodzi mi tu o te, gdzie wyświetla się nam żółte serduszko, lecz o te, które pozostały z dawien dawna. Staram się wbić Podziwianą wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Aktualnie pozostało mi jedynie Obozowisko Nicka w DUD oraz Księżycowy Sierp. Wszystkie pozostałe reputacje mam już zrobione - oczywiście te, które mogłam dokończyć!


A jak wygląda to u Was? Czy macie jakieś zaległe reputacje, wymagające ich dalszego wbijania? A jeśli nie, to czy mimo wszystko kończycie te, które Wam pozostały, czy raczej zakończyliście je w momencie, w którym nie musicie ich kontynuować?

Życzę miłego dnia! 💚

4 sierpnia 2017

Jak wyglądałby DUD, gdyby stopniał śnieg?

Cześć!

Ostatnio przypomniał mi się pewien edit, który spotkałam na Instagramie Megary. Przedstawia on, hm... "wymieszanie" Fortu Pinta oraz Doliny Ukrytych Dinozaurów. Od razu wyobraziłam sobie, jak wyglądałoby to miasteczko, gdyby, podobnie jak DUD, było pogrążone w wiecznej zimie!


Post udostępniony przez Megara (@avisiceheart)

Po chwili jednak pomyślałam: "Hm, a jak wyglądałby DUD, gdyby cały śnieg stopniał? Gdyby kraina ta nie była już pogrążona w wiecznym chłodzie?".
 Postanowiłam przedstawić Wam moją wizję tego wszystkiego, plusy i minusy. Zapraszam do dalszego czytania!


Może zacznijmy od początku, a jak od początku, to i od wejścia!
Jedynym wejściem do DUD, poza balonem, jest "tunel", znajdujący się w Valedale. W sumie można powiedzieć, iż jest to wielka zaspa śniegu, w której to wejście wydrążono. A co by było, gdyby nagle słońce mocniej przyświeciło? Tunel by stopniał, a między Valedale a Doliną dzieliłaby nas jedynie wąska szczelina z widokiem na niebo!


Co dalej? Winda. Wprawdzie nie mam co do tego jakichś większych wizji, wyobrażeń. Myślę tylko, że wokół, zamiast grubej pokrywy białego puchu, znajdowałaby się trawa pełna kwiatów, a mała budka nieopodal stałaby się dużo żywsza.


Nieco dalej znajduje się obozowisko Nicka. Z pewnością zniknęłyby grube, ciepłe ubrania tamtejszych postaci. Do tego w pobliskiej restauracji lody w końcu byłyby dobrym pomysłem! Aktualnie chyba nie za bardzo pasują do tej doliny. Kto by jadł lody, gdy wokół taki ziąb? Brr!


Przejdźmy dalej - Zamarznięte Jezioro. I tu właśnie zaczyna się całe grono minusów. Wiadomo, niemalże całe jezioro pokryte jest grubą warstwą lodu, po której spokojnie możemy chodzić, nawet biegać. Jednak gdyby wyszło słońce? Lód by stopniał, pozostałoby jedynie ogromne zbiorowisko pełne wody. Hm, w sumie z jednej strony ciekawa opcja. Miło byłoby patrzeć na takie ogromne jezioro, prawda? Ale... wraz z lodem znikłoby parę innych rzeczy. Na przykład nie mielibyśmy już dostępu do tamtejszego wyścigu, którego trasa obejmuje właśnie jezioro. I już parę PD dla naszych wierzchowców poszło się je... y, to znaczy, przejść.


Co jeszcze by zniknęło? Nie mamy wątpliwości, że wielki szkielet dinozaura znalazłby się pod wodą. A przecież to jeden z charakterystycznych elementów Doliny Ukrytych Dinozaurów. Szkoda by było już nigdy więcej go nie zobaczyć.


A więc uogólnijmy: gdyby pojawiła się wiosna, całe jezioro z lodowatego zamieniłoby się w normalne, płynne. W sumie nie mielibyśmy wtedy za bardzo gdzie jeździć! Duża część DUD znajduje się właśnie na Zamarzniętym Jeziorze. Gdyby stopniało, do przejażdżek pozostałby nam jedynie suchy ląd. Na wodzie pozostałyby jedynie pojedyncze wysepki i jedynym sposobem, aby się na nie dostać, byłyby mosty. Z jednej strony opcja dosyć ciekawa, jednak myślę, że wtedy miejsce to zostałoby zbyt zbliżone wyglądem do Jeziora Valedale.


Czy jest coś jeszcze? Tak!
Z pewnością bywaliście w Dolinie Zamarzniętej Mgły. Można tam spotkać wiele ciekawych lodowych rzeźb, takich jak ogromne sople przy tzw. przeze mnie "pazury lodowe". Miejsca te są naprawdę przepiękne, a wiadomo, że gdyby śnieg stopniał, lodowe figury razem z nimi.


Ale w DUD jest jeszcze jedna rzecz, którą bardzo chciałabym zobaczyć bez śniegu. Mówię tu o Lodowym Lesie! Drzewa są tam naprawdę bardzo wysokie, niemalże nie widać ich końca! Wyobraźcie sobie znaleźć się z takim miejscu, gdy iglaki nie są łyse, lecz gdy ich gałęzie wręcz uginają się od ciężaru ciemnych igieł. Na ziemi runo leśne, kwiaty, motyle... po prostu ciemny, piękny las!


Podsumowując: w DUD raczej nigdy nie zagości prawdziwa wiosna czy lato, i bardzo dobrze! Choć ciekawie byłoby znaleźć się w takim odmienionym miejscu, to straciłoby ono ten swój klimat. Nie bardzo mielibyśmy gdzie się wybrać, gdyż po jeziorze pewnie nie dałoby się pływać. Zniknęłoby wiele pięknych i niepowtarzalnych elementów, które nadają charakter Dolinie. Przecież DUD został stworzony właśnie z zamysłem wiecznej zimy, prawda? Gdyby nastała wiosna, i nazwa tego miejsca musiałaby ulec zmianie. W końcu Zamarznięte Jezioro nie byłoby już zlodowaciałe! Bardzo się cieszę, że w grze jest takie miejsce i absolutnie nie chciałabym w nim żadnych zmian, ale kto zabroni trochę pomarzyć? Chociaż nie, "pomarzyć", to złe określenie... Po prostu wyobrazić sobie, jakby to wyglądało w zupełnie innej koncepcji?

A Wam spodobał się taki "plan na DUD"? Czy jednak wolicie, aby pozostało tak, jak obecnie? Co byście jeszcze dopowiedzieli w tej kwestii? Pobudźcie trochę wyobraźnię i dajcie znać, jak to wygląda w Waszych głowach!

Miłego dnia! 💙

25 lipca 2017

Dzikie Konie Jorveskie - ich wady i zalety

Hej!

Dziś ostatnia okazja na zakup Dzikich Koni Jorveskich! Już jutro powędrują one na inne ziemie, a do Jorvik powrócą dopiero za jakiś czas. Korzystając z okazji, chciałabym przedstawić Wam zarówno plusy i minusy, jakie widzę w tych wierzchowcach. Zapraszam do dalszego czytania!


Zaczniemy od zalet.
Na pewno zaliczymy do nich cenę koni. Bo powiedzmy sobie szczerze: czy konie te są warte 399 Star Coins, a ich więksi kuzyni 599? Moim zdaniem cena jest naprawdę niska za tak unikatowe wierzchowce, w dodatku zupełnie inne od pozostałych, jakie możemy zobaczyć w Star Stable! Jeśli mamy nieco większy budżet, możemy pozwolić sobie na zakup więcej niż jednego rumaka, co jest świetną opcją dla osób, którym ciężko wybrać tylko jednego spośród tylu opcji.

Co dalej? Oczywiście kolory! Nie mogłabym przejść obok nich obojętnie, w końcu te piękne, żywe i ciekawe barwy to ich główna część. Wręcz ubóstwiam te wszystkie wyraźne, często aż rażące w oczy detale. Nadają one niezwykłego charakteru. Dodatkowo idealnie wpasowują się w magiczny klimat gry! Nikt nie zaprzeczy, że Jorvik to miejsce magiczne. Już od początku naszej przygody SSO mamy do czynienia z różnymi zjawiskami, które do tych normalnych z pewnością nie należą. Właśnie dlatego uważam, że dodanie tychże koni do gry było świetnym posunięciem ze strony Twórców. Fajnie tak od czasu do czasu, poza questami, poczuć trochę magii, pojeździć na nieco innym wierzchowcu, a może i wziąć udział w głównej fabule? Z pewnością doda to tego niezwykłego charakteru!

Ostatnią rzeczą jest fakt, że konie te mają dwie odsłony. Wiadomo: w miastach ich maści są "normalne", a gdy tylko opuścimy zaludnione miejsca, po chwili siedzimy na zupełnie innym koniu - to chyba wie każdy. Ale przyznać trzeba, że takie posunięcie było bardzo sprytne ze strony Star Stable. W końcu, za niewiarygodnie niską cenę, mamy aż dwa konie w jednym!


Ale chwilka, nie zapędzajmy się tak - przecież wszystko ma swoje wady. Właśnie teraz to właśnie do nich przejdziemy.

Jeden z minusów Jorveskich Dzikusów - szybkość. Konie te są wprawdzie szybsze od kuców walijskich oraz jorveskich, lecz nadal pozostają daleko w tyle za tradycyjnymi, większymi rumakami. Ale w końcu czego możemy się spodziewać za tak niską cenę? Może i nie wybierzemy się na nich na mistrzostwa, a trenowanie może być lekką zmorą dla leniuchów, ale już sam fakt, że za cenę niższą od niektórych kuców mamy nieco szybszego konia, powinien być kuszący dla graczy.

Kolejna sprawa to kolory. Ale stop, halo, przecież kolory są piękne, żywe, jak najbardziej zaliczają się do zalet tych koni, prawda? Jednak pod pewnym względem, barwy te możemy znienawidzić. O czym mówię? O zestawach.
Każdy, kto ma przynajmniej jednego z tych koni i lubi tworzyć zestawy, z pewnością spotkał się z trudem doboru odpowiednich kolorów. Przyznam, że już pół biedy z karymi wierzchowcami, lecz przy pozostałych stworzenie idealnie pasującego zestawu jest wyzwaniem nawet dla najlepszych. Niestety nie możemy bawić się zbytnio kolorami, jeśli chcemy uzyskać zadowalający nas efekt - niebieski koń, niebieski zestaw; fioletowy koń, fioletowy zestaw itd. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że komplet powinien pasować do dwóch odsłon koni: miejskiej i dzikiej. Gdy jednak znajdujemy się w stajni, rumak występuje w swojej dzikiej barwie. Trudne jest więc dobranie odpowiednich kolorów tak, by pasowały i do drugiej wersji. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu jazda na oklep, jedynie z dodatkiem ogłowia i ewentualnie ozdób, takich jak kokardki czy owijki.


A jakie Waszym zdaniem konie te mają wady i zalety? Chętnie poczytam Wasze wypowiedzi! Dajcie też znać, jakie są Wasze wymarzone, kolejne Dzikie Konie Jorveskie. Czy jest to nowy kształt i nowa cena, czy po prostu kolejne barwy dotychczasowych modeli?

Trzymajcie się!

21 lipca 2017

Po co nam więcej koni?

Cześć!

Już jakiś czas temu zauważyłam pewną rzecz w mojej pikselowej stajni. Pewnie niejeden z Was ma podobną sytuację. Mówię o koniach, a mianowicie o tym, że często stoją one bezczynnie w stajni.
Chciałabym poruszyć dziś właśnie ten temat: dlaczego kupujemy coraz to więcej koni, skoro i tak na nich nie jeździmy? Zapraszam do dalszego czytania!


 Zacznijmy może od "sytuacji" naszych koni. Sama mam ich +/- 30 i przeważnie dosiadam jedynie te, które obecnie trenuję. Zawsze w głowie myślę sobie: "Gdy wytrenuję tego konia, wszystkie będą miały już 15 poziom! Wtedy będę codziennie jeździć na innym, tak dawno nie dosiadałam starych wierzchowców!"
A jak to wygląda później? Oczywiście zawsze w oko wpadnie mi inny koń, i zanim wytrenuję obecnego, mam już 2 z poziomem niższym, niż 15. W taki oto sposób moje zamiary odkładają się w nieskończoność, a dawniej kupione modele koni stoją spokojnie w stajni lub na padoku.
Wiem, że mogę od czasu do czasu zmieniać wierzchowce, jednak czynię to bardzo rzadko. Gdy gram, przeważnie skupiam się na treningu, a jedyna okazja nadarza mi się, gdy wybieram się na mini-sesję. Wtedy zazwyczaj szperam po mojej stajni w poszukiwaniu konia, który dawno nie był pod siodłem. Zawsze coś, jednak zdjęcia nie pochłaniają zbyt dużo czasu, a po następnym zalogowaniu do gry ponownie wsiadam na konia do treningu.


Teraz przejdźmy do trochę innej części posta: po co wciąż kupujemy kolejne konie? Tu odpowiedź raczej prosta - podobają nam się. I co z tego, że już po jakimś czasie będą sterczeć bezczynnie w stajni, bo będziemy jeździć na innych? Już nie raz słyszałam słowa znajomych, że większość ich koni po prostu stoi i się "kurzy". Czasem mam wrażenie, że (w moim przypadku) kupowanie coraz to nowszych wierzchowców to marnowanie pieniędzy. Zazwyczaj na początku uwielbiam każdego nowo kupionego rumaka, jednak po męczarni z treningiem nie mam ochoty go już dosiadać, przynajmniej przez pewien czas. Chociaż wiem, że mogłabym tego uniknąć, np. poprzez dłuższe przerwy związane z trenowaniem. Wbiję kilka poziomów, zmienię na jakiś czas konia, po kilku dniach wrócę do tego z niższym poziomem i tak krok po kroku, 1-2 levele dziennie. Ale już z góry wiem, że to u mnie nie wypali. Jestem osobą, która woli wszystko zrobić od razu, jak najszybciej, a potem mieć spokój i nie odkładać danej czynności. No, ale może dla innych będzie to rozwiązanie sytuacji?


Dobrze, ale cały czas mówimy o mnie. Danio nie jeździ na dawno kupionych koniach, Danio dosiada je tylko na sesje, Danio wciąż trenuje, Danio, Danio...
Ale zauważyłam, że są jeszcze inni gracze. Niektórzy są bardzo dobrze zorganizowani, wszystkie ich konie mogą pochwalić się maksymalnym poziomem, a i tak jeżdżą tylko na jednym, ich ulubionym, ewentualnie na kilku. Są i tacy, dla których poziom konia nie ma znaczenia - oby był wytrenowany ten na mistrzostwa, resztę kiedyś tam dokończę. Tacy często jeżdżą na kilku koniach z niskim poziomem, co jakiś czas je zmieniając.
Oczywiście tych typów jest naprawdę dużo, każdy gracz jest w końcu inny. 
A Wy? Czy jesteście którymś z nich?


Na końcu chciałabym poprosić Was o opisanie tego, jak w Waszym przypadku wygląda pobyt koni w stajni! Czy jesteście podobni do mnie i jeździcie tylko na koniach przeznaczonych do treningu? A może co jakiś czas zmieniacie konie, by nie sterczały bezczynnie w stajni?
 W sumie śmiało mogę powiedzieć, że kupuję konie "żeby były". Zawsze coś mnie ciągnie do zakupu najnowszego wierzchowca i nawet zapominam o tym, że kiedyś pewnie będzie on tylko sterczał w boksie. Myślę, że dużo graczy tak ma, a Wy?

Na tym kończę ten typowo pogadankowy post. Śmiało możecie dzielić się radami, jakie stosujecie (o ile stosujecie), by wróciła chęć do ponownej przejażdżki na starym, kiszącym się w stajni koniu!

Trzymajcie się! 💙



15 lipca 2017

Pikniki, ogniska, restauracje - jak spędzamy wolny czas?

Cześć!

Z pewnością każdy z Was przeżywał w grze takie chwile, że nie miał ochoty dosłownie na nic; ani na trening koni, robienie zadań czy wbijanie tej nieszczęsnej reputacji. W takich momentach warto czasem zwolnić, odłożyć te rutynowe czynności na bok i zająć się czymś innym, zrelaksować się trochę. I właśnie tu z pomocą przychodzą pikniki, grille oraz wszelkie restauracje - niewielkie, dodatkowe atrakcje, które możemy spotkać praktycznie w każdym zakątku Jorvik!


Jak wyżej wspomniałam, atrakcje te możemy spotkać właściwie wszędzie. No, może poza Miastem Jorvik, tam jedynie znajdziemy kilka restauracji.

Zauważyłam, że wiele osób, m.in. blogerek wypisuje czasami sposoby na nudę w SSO. Należą do nich właśnie te wymienione wyżej przeze mnie. Ale czy gracze naprawdę lubią spędzać w ten sposób czas?


Ja osobiście nie korzystam z tych atrakcji... sama. W sumie z kilkoma znajomymi też nie. Jedynie podczas spotkań klubowych bardzo często trafia się okazja, by na chwilkę usiąść w ciepełku ognia czy z koszem pełnym różnych smakołyków. Przyznam, że lubię takie chwile! Czasem po prostu w ten sposób robimy sobie przerwę podczas rajów, gramy w jakieś gry lub po prostu siedzimy na końcu spotkania i rozmawiamy. Świetny sposób na integrację i miłe spędzenie czasu, zwłaszcza, gdy czat pęka w szwach i nie można nadążyć za tym, co piszą kolejne osoby. 😅 Tak, wtedy nie ma czasu na nudę!

Co innego, gdy jesteśmy sami. Dziś, na potrzeby posta, wybrałam się na niewielką sesję zdjęciową. Gdy rozpaliłam ognisko, rozłożyłam koc piknikowy lub zamówiłam coś w jednej restauracji, po dosłownie kilkunastu sekundach miałam ochotę wyjść. Bez sensu takie siedzenie w samotności. Eh, ale co zrobić, forever alone...


Heh, a tak na poważnie, to zdecydowanie wolę ten czas, gdy nie mam ochoty na trening czy zadania, poświęcić na przejażdżki, odkrywanie nowych zakątków wyspy, robienie zdjęć lub zajęcie się czymś na blogu! Zawsze się coś znajdzie, a jak dla mnie takie bezczynne siedzenie, nawet z kilkoma znajomymi, ale z którymi i tak prawie nie piszemy, jest dla mnie nudne i bezsensowne. Ale co zrobić, trzeba jakoś wykorzystać te wszystkie "kosze" i "kiełbaski", które dostajemy z okazji różnych eventów, prawda? 😜


Pisząc wcześniej post na stronie na Fb, przypomniało mi się moje bobkowe życie. Było to wieki temu, ale jak dziś pamiętam, jak przysiadałam się do obcych osób, które akurat miały rozłożony koc piknikowy lub zapalone ognisko. Byli to przeważnie gracze z nieco dłuższym stażem, niż ja, więc nie ma się co dziwić - denerwowali się, gdy taka mała, biedna, ale szczęśliwa spotkaniem Danielka przysiadała się bezczelnie. A jaka była moja radość, gdy widziałam opuszczone prowianty na ziemi! Miło tak czasem powspominać. 😅

A jakie jest Wasze zdanie na temat takiego spędzania czasu? Lubicie je, czy może preferujecie inne sposoby?
Jeśli macie jakieś swoje przygody lub wspomnienia, związane z tematem posta, bardzo chętnie je poczytam! 😄


9 lipca 2017

Farma Steva - jedno z ulubionych miejsc graczy?

Hej!

Jeśli zaglądacie od czasu do czasu na stronkę na Fb Star Stable Online PL to możecie zobaczyć, że niektóre tematy postów na blogu są czasem takie same jak te mojego autorstwa na stronce. Jako, iż tu, na mojej własnej stronie mam nieco większe możliwości na wypowiedzenie się w danej sprawie, nie zdziwcie się, że zarówno na Fb, jak i na blogu zauważycie bardzo podobne do siebie posty. 😊

No ale dobrze, przejdźmy do właściwego tematu posta! Dziś chciałabym poruszyć temat raczej dość znanego Wam miejsca w Jorvik, czyli Farmy Steva!


Może dla przypomnienia; Farma Steva jest praktycznie centralnym miejscem Wyspy Jorvik. Tuż obok niej znajduje się niewielkie Miasteczko Srebrnej Polany oraz stary Zamek, należący do Baronowej. Jest to miejsce dość "zaludnione" przez pikselowych osobników, co często wiąże się u niektórych z lagami. I choć jest to obszar dostępny jedynie dla graczy z członkostwem Star Rider, to śmiało można powiedzieć, że tak, jak Moorland czy Fort Pinta, znajduje się na pierwszym miejscu rankingu najczęściej odwiedzanych przez użytkowników gry lokacji. Można tam spotkać kogoś praktycznie o każdej porze, często (zwłaszcza w czasie wolnym od szkoły) nawet w nocy. Rzadko zdarza się, żeby nasz "Stefan" samotnie przesiadywał na farmie bez towarzystwa innych, a czat świecił pustkami.

No właśnie, ale co tak przyciąga graczy do tego miejsca? Myślę, że chodzi tu głównie o lokalizację farmy. Jak wspominałam wcześniej, znajduje się ona w środku Wyspy. Przeniesienie stajni do tego miejsca jest świetnym rozwiązaniem dla początkujących bądź tych "średnich" graczy. Wiadomo, że w tym czasie nasz dzienniczek zadań wypełniony jest wieloma questami i reputacjami, przez co wciąż musimy biegać z jednego końca Jorvik na drugi. Ale chwila, przecież od czego są podwózki? W sumie racja, jednak jeśli nasza stajnia znajduje się blisko danego miejsca, do którego mamy dotrzeć, to po co wciąż marnować Szylingi lub Star Coins'y, skoro można wezwać darmową podwózkę i resztę drogi przejechać konno? Oszczędność pieniędzy i w pewnym stopniu czasu.
Zauważyłam także, że wielu graczy (w tym ja) ma swoją trasę trenowania koni, aby szło to sprawniej i szybciej. Bardzo często, choć nie zawsze, ma ona swój początek właśnie na Farmie Steva. Cóż, argument może i trochę słaby, ale zawsze jesteśmy w idealnym miejscu, by rozpocząć trening kolejnego wierzchowca, który wręcz czeka, aby wyciągnąć go z naszej stajni!
Co do stajni macierzystej, to sama swego czasu ją tam sobie ustawiłam. Było to bardzo dawno temu, właśnie w okresie, gdy miałam pełno misji i praktycznie brak czasu na trening moich rumaków. Przyznam, że było to dosyć wygodne i śmiało mogę polecić te opcję osobom, które mają wszelkich zadań aż za dużo!


Ale Farma Steva to nie tylko miejsce, gdzie swój "dom" znajdują gracze raczkujący w świecie Star Stable. Spokojnie można spotkać tam i tych doświadczonych użytkowników gry z 20 poziomem, którzy już swoje w Jorvik przeszli i teraz pożera ich nuda lub zwyczajnie lenistwo. Często widzę takie osoby, które potrafią całe dnie przestać na padoku przy stajni i pisać na czacie, bez jakiejkolwiek aktywności. I nie mówię tu o jednorazowych "odpoczynkach" od trenowania, reputacji czy zwyczajnej przejażdżki po Jorvik, lecz o codziennych, rutynowych dla tych osób czynnościach (jeśli oczywiście stanie na tym nieszczęsnym padoku przez godzinę lub dłuższy okres czasu można w ogóle nazwać czynnością). Nie wiem, jak Wy, ale ja zdecydowanie wolałabym potrenować już tego konia, albo zwyczajnie wyjść z gry i porobić coś ciekawszego w świecie realnym. Nie lubię aż takiego lenistwa, no ale co zrobić - każdy jest inny. Dla jednych ciągłe pisanie na czacie bez większego wysiłku fizycznego dla naszych kolorowych pikseli jest świetną zabawą. 
Osobiście uważam, że graczy SSO spokojnie można podzielić na dwa typy: tych, którzy całe dnie spędzają na padoku u Steva, oraz tych, którzy zdecydowanie wolą trening, zabawę z przyjaciółmi. A Wy którym typem jesteście? 😂


Z racji tego, że na Farmie Steva przesiaduje dużo osób, wielu z nich ma tam swoją stajnię macierzystą, czat Globalny lub Pogadaj zazwyczaj pęka w szwach. Zazwyczaj są to ogłoszenia dotyczące poszukiwania osób do zabawy w DK lub RL (powiedzmy sobie szczerze - zazwyczaj te spamy wypływają z kont graczy początkujących, tzn. "bobków"). Spotkać możemy również często oferty i zaproszenia do najróżniejszych klubów. Nieraz zdarzają się i kłótnie. Pamiętam, jak kiedyś przychodziłam wraz ze znajomymi specjalnie w to miejsce, by poobserwować czat i pośmiać się z kłótni xD


A jakie jest Wasze zdanie na temat Farmy Steva? Lubicie tam przebywać? Jeśli tak, to czym najczęściej zajmujecie się w tym miejscu? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach!

A teraz ściskam Was mocniutko i życzę miłego dnia! 💛

4 lipca 2017

Szukanie gwiazdek - czy można to jakoś udoskonalić?

Witam!

Na wstępie chcę przeprosić Was za brak postów przez ponad tydzień. Cóż, wakacje, wypoczynek, jednak tego czasu przed komputerem spędzam mniej. Mimo to może ten blog nie umrze w ciągu tego lata? 😝

I jeszcze tak krótko: chyba zauważyliście nowy nagłówek, czyż nie? Od jakiegoś czasu mam ochotę coś zmienić na tym blogu, mówię zarówno o wyglądzie, jak i o jego funkcji. Zaczęłam od nagłówka, teraz tego typu będą widniały na tej stronie, w zależności od pory roku. Jestem z niego zadowolona, jak na moje umiejętności wyszedł całkiem znośnie. xD
No dobrze, ale nie przedłużajmy już i przejdźmy do tematu posta!


Gwiazdki w grze są praktycznie od zawsze. Już na samym początku naszej przygody w Star Stable, podczas pewnych zadań, możemy natknąć się na naszą pierwszą, znalezioną gwiazdę w Kopalni Damaszek. W moim przypadku właśnie tak było. Oczywiście byłam zaskoczona; czy ta gwiazda jest widoczna tylko dla mnie w tym miejscu? Czy wpłynie ona na moją dalszą grę? Dostanę prezent? Po kliknięciu pojawił się napis "You found a Star!". Ale do czego to właściwie miało mi się przydać?

Dopiero z czasem dowiedziałam się, że szukanie gwiazdek w różnych zakątkach Jorvik jest jedynie rozrywką, która ma nam umilić czas. Zapewne każdy z nas dąży do tego, by w jego karcie postaci widoczna była informacja o znalezieniu wszystkich, obecnie dostępnych złotych gwiazdek, prawda? Ale w sumie, po co nam to?

Nie zrozumcie mnie źle, nie mam na celu wypisywania negatywnych uwag odnośnie gwiazdek. Sama uważam, że to dobre rozwiązania dla graczy, którzy zwyczajnie nudzą się w grze, a także przyjemna niespodzianka, gdy dopiero odkrywamy nowe tereny. Ale powiedzmy sobie szczerze; na pewno niejeden z nas chciałby otrzymywać coś w zamian za gwiazdy. I niekoniecznie mówię tu o prezentach, jakie dostajemy podczas polowania na duchy czy złote jajka. Myślałam o tym niedawno i zastanawiałam się, jak można by wykorzystać gwiazdki? 

Niestety w tej kwestii moja wyobraźnia była znacznie ograniczona. Nie wpadłam w sumie na nic konkretnego, ale przedstawię ten mój mały pomysł.
Pomyślałam o mini-zadaniach, a może wyzwaniach? Gdy znajdziemy gwiazdę, wyświetlałby się komunikat o niewielkim, prostym zadaniu, jakie musielibyśmy wykonać, by ją otrzymać. Byłoby to wyzwanie typu "znajdź miejsce...", "zawrzyj znajomość z graczem", czy "odwiedź osobę/znajdź osobę..." (dotyczy postaci fabularnych). Ale i to ma swoje wady. Starsi gracze, którzy już znaleźli gwiazdy, nie mogliby wykonać żadnego z tych zadań, aż do pojawienia się kolejnych. Dla niektórych powód do smutku, dla innych do radości.
A może coś innego? Mianowicie kolekcjonowanie gwiazdek? Co Wy na to, żeby za określoną liczbę znalezionych gwiazdek (np. 20, 50, 80, 100...) mieć dostęp do specjalnego sklepu, gdzie znajdowałyby się przedmioty z motywem gwiazd? Za kolejną określoną liczbę znalezionych gwiazdek odblokowywałaby się kolejna rzecz ze sklepu. Mogłoby być to dostępne za normalne ceny, lub, tak jak w sklepie dla graczy z członkostwem LifeTime, za 0 SC. Wraz z dodaniem kolejnych gwiazd do gry, pojawiałby się kolejny próg wymaganej ich liczby, a także kolejny przedmiot. Mogłoby to stworzyć cały komplet dla jeźdźca, jak i konia. Co Wy na to?

W sumie post powinnam już zakończyć, jednak chciałabym jeszcze dopowiedzieć kilka zdań na temat gwiazd. Jeszcze do niedawna były one po prostu umieszczone w różnych zakątkach Jorvik, o tak, ni z gruchy, ni z pietruchy (wybaczcie, musiałam). Gdy pojawiło się PPK oraz Miasto Jorvik zdziwiłam się, że gwiazdek nie ma. Dopiero dosyć niedawno w tych miejscach one zagościły. Ale co poza tym? Nie dość, że mogliśmy znów zacząć szukać gwiazdek, to i przy niektórych pojawiły się mini-zadania, które należy wykonać. W sumie teraz zorientowałam się, że mój pierwszy pomysł dotyczący gwiazdek w pewnym stopniu został zrealizowany! Ciekawe jest też to, że nie wszystkie z nich od razu widać, że należy kliknąć w dany przedmiot, lub... zasięgnąć pomocy przyjaciół! No, mam nadzieję, że następne gwiazdki również będą wymagały od nas większego wysiłku!

I na koniec małe zapytanie: w jaki sposób szukacie gwiazdek? Korzystacie z blogów/filmów na Youtube, czy wolicie sami zająć się "polowaniem", by dostarczyć sobie więcej rozrywki? Ja przyznam, że czasem zdarzy mi się zasięgnąć pomocy z filmów, jednak momenty, gdy sama trafię na gwiazdkę, sprawiają mi o wiele więcej radości!
Napiszcie jeszcze, ile obecnie gwiazdek posiadacie, o ile pamiętacie oczywiście! Mi została tylko jedna do odnalezienia, za którą zabiorę się tuż po zalogowaniu do gry!

A teraz do zobaczenia! 💚 

27 kwietnia 2017

"Widoki zza szyby" - urozmaicenie podróży

Hej!

Dziś chciałabym porozmawiać z Wami na temat wszystkich środków transportu w grze, 
a konkretnie o moich pomysłach, które zdecydowanie umiliłyby czas podróżowania po Jorvik!

Środki transportu w Star Stable

Zacznijmy może od wymienienia, jakie środki transportu mamy do dyspozycji na co dzień. Oczywiście są te płatne i darmowe. Do tych pierwszych zaliczamy wszystkim znaną i najczęściej używaną podwózkę. Każdy większy obszar Jorvik ma swoje odrębne "samochodziki", które kursują jedynie do miejsc należących do tego obszaru. Na przykład wiadomo, że nie możemy z Farmy Steva pojechać wprost do Nowej Grani czy Stajni Jorvik bez użycia jeszcze jednej podwózki.
Obecnie jednorazowe użycie podwózki kosztuje 25 Szylingów Jorvik lub 2 Star Coins.

Dobrze, a co z resztą?
Poza podwózkami, wymagającymi zapłaty, do wyboru mamy również takie środki transportu jak: prom, balon, autobus, kolejka.
Tym pierwszym możemy dostać się drogą morską do DZW, Fortu Pinta, Jarlaheim, czy PPK. Balon służy nam jedynie do kursowania pomiędzy DUD a Srebrną Polaną, a za pomocą kolejki możemy szybciej dostać się do położonego wysoko w górach Obserwatorium. Natomiast autobusem możemy podróżować z Fortu Pinta do Miasta Jorvik, m.in. Centrum Handlowego, Placu Aideen, Upadku Gubernatora oraz Mola 13. Choć już na początku zadań w FP naszym obowiązkiem jest zakup biletu, to na szczęście możemy używać go niezliczoną ilość razy.


Skoro wszystkie środki transportu już omówione, to przejdźmy do tego, jak mogłoby wyglądać urozmaicenie takiej podróży po Jorvik!
Moim zdaniem świetnym rozwiązaniem byłaby możliwość podziwiania krajobrazu wyspy podczas takiej "przejażdżki". Od czasu robienia zadań z kolejką do Obserwatorium wyobrażałam sobie, jak oglądam Pola Everwind, wciąż jadąc coraz wyżej. Podobnie miałam z balonem do DUD; widok podczas przekraczania granicy między ciepłą Srebrną Polaną, a pogrążoną w wiecznym mrozie krainą? O tak, to zdecydowanie chciałabym zobaczyć w naszym Star Stable!
Wprawdzie już podczas płynięcia promem ukazuje się nam koniec rejsu, gdy dopływamy do portu. Nie mniej jednak wolałabym obserwować całą podróż, jak mijamy poszczególne lądy.

Ale co byłoby minusem takiej funkcji? Zdecydowanie czas trwania takiej jazdy. Oczywiście przy balonie czy kolejce nie musiałoby to zajmować tak długo, wszystko można lekko przyspieszyć, a wtedy taki lot balonem byłby dosyć krótki. Co innego jednak z podwózkami, autobusami, czy chociażby promem. No tak, bardzo chciałabym oglądać zza szyby samochodu, jak mijam Farmę Steva, Nową Grań, czy alejki Miasta Jorvik, ale wtedy podróż byłaby bardzo, bardzo długa. Może przy rejsie promem nie byłoby tak źle, ale np. taka podróż z DZW do Fortu Pinta? To chyba najdłuższa trasa, która podczas rejsu na mapie jest przyspieszona. A jakby to wyglądało, gdybyśmy widzieli cały rejs trwający normalnie kilka sekund? Albo rekord Guinessa, jeśli chodzi o szybkość promu, albo bardzo długa podróż, podczas której spokojnie moglibyśmy pójść do toalety, czy chociażby po coś do picia. (a może to wcale nie takie złe..? 😂)
Ale poza tym może być jeszcze jeden minus całej sytuacji. Jak wiemy, wszystko szybko nam się nudzi, dlatego i takie animacje oglądania Jorvik z innej perspektywy za każdym razem, gdy chcemy użyć transportu innego, niż nasz wierzchowiec, po jakimś czasie mogłyby zacząć męczyć graczy.

Czas na małe podsumowanko.
Moim zdaniem takie urozmaicenie podróży po Jorvik byłoby świetnym rozwiązaniem dla niektórych środków transportu, tj. balon czy kolejka linowa. Jeśli natomiast chodzi o podwózkę czy autobus, to lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie wszystkiego po staremu (No, może przy tramwajach w Mieście Jorvik zrobić chociaż dojeżdżanie do następnego przystanku? Nie pogardziłabym takim widoczkiem 😎). Takie samo zdanie mam odnośnie promów. Już to, że ukazują nam ten niewielki kawałek rejsu, powinien nam dawać satysfakcję. 😊

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Chcielibyście, podróżując, oglądać Jorvik z zupełnie innej perspektywy, choć przez chwilę? Możecie pisać plusy i minusy według Was odnośnie tego pomysłu!

Do zobaczenia! 💛

18 kwietnia 2017

Który koń najszybszy?

Cześć!

Od bardzo dawna wśród graczy toczy się spór o to, jaki koń w grze jest tym najszybszym, a jaki najwolniejszym. Mówię tu oczywiście o wszystkich "dużych" koniach, czyli poza kucami Jorvik, walijskimi oraz Jorveskimi Dzikusami. W tym poście chcę przedstawić Wam moje poglądy na ten właśnie temat 😊

Jaki koń najszybszy? - jak myślano dawniej

Bardzo dobrze pamiętam, jak SSO dodawało coraz to nowsze konie, jeszcze przed tymi z animacjami. Wtedy duża część graczy (w tym ja) była przekonana, że co nowszy koń, to szybszy. Dodali fiordy - fiordy są najszybsze! Zaraz kolejne konie - te są szybsze od fiordów! A gdy pojawiły się pierwsze AQH? To już w ogóle. Zawsze zamartwiałam się, że gdy będą dodawać nowe konie, to będę ostatnia na mistrzostwach, ponieważ nie zawsze miałam wystarczającą ilość Star Coins, by zakupić najnowszy model wierzchowca podczas, gdy inni już takowe trzymali w swoich stajniach. Nie podobało mi się to, ponieważ sądziłam, że gdy cały czas będą kolejne nowe konie, coraz to szybsze, to ja niedługo będę okropnie wolnym graczem. Tak, to były moje ogromne problemy za czasów "bobka".
Ale kto wie? Może tylko ja tam myślałam, może wielu graczy, a może niektórzy ciągle tak sądzą?


Podzielone zdania

Czy konie o starych animacjach są wolniejsze?

O tak, to chyba jeden z największych sporów wśród graczy, lecz, jak zauważyłam, powoli on zanika...
 Konie ze starymi animacjami, np. nasze startery są wolniejsze od koni, które te animacje posiadają - czy to prawda? Czy to oznacza, że biorąc udział w mistrzostwach na starym fryzie, czy chociażby naszym startowcu, skazani jesteśmy na przegraną? Oczywiście, że nie! Dosiadając takiego właśnie konia, również możemy być tymi najszybszymi. Jedyne, co nie podoba mi się u koni ze starymi animacjami, to to, że jakiś czas temu Zespół gry skrócił ich długość skoku w galopie w pełnym siadzie (tym najwolniejszym), ale to już temat na inną dyskusję.



A co z końmi z "ery American Quarter Horse"? Wielu graczy uważa, że są one szybsze od tych starych i że lepiej to właśnie je zabierać na mistrzostwa. Skoro te konie mają bardziej rozwinięte animacje, to z pewnością i szybkość? Jednak nawet Zespół SSO potwierdza, że wszystkie konie o standardowej szybkości, mają ją taką samą.
Ale co z filmikami, na których gracze testują szybkość koni, porównując ze sobą wyścigi w ich wykonaniu? Często takie właśnie dowodzą, że dany koń z pewnością jest szybszy. Według mnie, takie filmy nie świadczą o tym, czy np. mustang jest szybszy od morgana. Może się czasem zdarzyć jakieś małe ścięcie/spowolnienie komputera, czy chociażby niewielki lag, którego nawet nie zauważamy, a wynik może przez to różnić się o kilka setnych czy jedną sekundę. Oczywiście jest jeszcze dużo czynników, ale nie będę tu wszystkiego rozpisywać. A nawet jeśli naprawdę jeden koń jest szybszy o kilka setnych, to ja nie biorę tego pod uwagę, tylko wsiadam na tego wierzchowca, na którego mam obecnie ochotę. 😊


Moja opinia

Tak, jak pisałam wyżej, uważam, że wszystkie konie mają taką samą szybkość, bez względu na rasę czy animacje. Przyznam się jednak, że sama najczęściej na mistrzostwa biorę konie budowy AQH. Dlaczego? Otóż te wierzchowce mają bardzo daleki skok, a poza tym wygodnie mi się na nich jeździ. Gdy biorę inne konie, nawet te z animacjami, to idzie mi o wiele gorzej. Moim zdaniem to, którego konia wybrać na mistrzostwa czy pobijanie rekordów w wyścigach zależy tylko od naszej "wygody" na nim. Jeden lepiej poradzi sobie na starym arabie, inny na kucu islandzkim. Także to od każdego z nas zależy, jakiego konia będziemy wybierać na takie właśnie okazje. 



A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Podzielcie się nią w komentarzach!

Ściskam! 💜