13 sierpnia 2017

Beginner Challenge

Hej!

Jakiś czas temu zostałam nominowana do kolejnego challenge'a przez Caroline Firebell z Ciekawskiej Stajni. Autorką wyzwania jest Anastasia Strawberryleaf.

O co chodzi w wyzwaniu?

"Beginner Challenge" polega na wybraniu zestawu, jedynie spośród ubrań i sprzętu, które otrzymaliśmy z kodów czy zadań. Nie mogą to być gotowe zestawy. Dodatkowo, na zdjęcia mamy wybrać się na naszym startowcu, na terenie dostępnym dla wszystkich graczy, czyli i tych nie-Star Rider. Zdjęcia nie mogą być w żaden sposób poddane edycji.

No, więc zaczynamy!


Wiadomo, zaczęłam od wybrania zestawu. Z początku był on w większości czarny, lecz potem postanowiłam nieco go zmienić.
Powędrowałam do szafy w celu szukania ubrań, które otrzymałam z zadań, kodów, lub jako LT. Trafiłam na lubianą przeze mnie koszulkę, a po chwili dopasowałam i resztę stroju. Niestety ze sprzętem miałam trochę większy problem, gdyż w mojej szafie nie znalazło się pasujące siodło, czaprak, ogłowie czy chociażby kokardki, pod ciemny turkus. Tak więc całego wierzchowca ubrałam na brązowo. No, ale w sumie nie wygląda aż tak źle!


Przyszedł czas na wybór miejsca. Nie zadowalała mnie myśl, że mam wybrać się do Moorland czy Fortu Pinta. Pomyślałam więc o Wzgórzu Nilmera! Miejsce dosyć ładne i całkiem wpasowało się w mój zestaw. Myślę, że nic lepszego bym raczej nie wybrała.


Zdjęcia zrobione, czas na edycję!
Ach, nie, no przecież zdjęć edytować w tym wyzwaniu nie można!
Jakiż był mój smutek, gdy zaczęłam obrabiać lekko parę wybranych zdjęć i w końcu uświadomiłam sobie, że bez sensu to robię.
Ogólnie zdjęcia źle nie wyszły, ale nie zadowalają mnie w zupełności. Odkąd zaczęłam edytować, nie wyobrażam sobie posta bez ładnie obrobionego zdjęcia. Ale co zrobić? Zasady to zasady. No, jakoś przeżyję tą sytuację. 😜


Dobrze, a jakie konkretnie ubrania znajdują się w moim zestawie?

Koszulka - "Niebieskie polo rybackie", zadania na Południowym Kopycie
Spodnie - "Beżowe spodnie jeździeckie", prawdopodobnie zadania u Baronowej
Buty - "Stare dobre buty jeździeckie Tan", zadania w Moorland u Tan
Kapelusz - "Czarny kapelusz urodzinowy", prezent z okazji 5 urodzin Star Stable
Rękawiczki - "Ciemne, turkusowe rękawiczki jeździeckie", prezent od Mikołaja na Święta

Siodło - "Siodło strażnika", zadania w Jarlaheim
Czaprak - "Brązowy czaprak "Huragan" ", Lifetime
Ogłowie - "Zielona zimowa uzda", zadania w DUD
Owijki - ''Owijki na kopyta", Lifetime

Przepraszam, że przy niektórych ubraniach dopisałam "prawdopodobnie", ale nie zawsze miałam 100% pewności co do tego, czy dana rzecz rzeczywiście pochodzi z zadań u wymienionej przeze mnie osoby.

Nominuję:


Przyznam, że wyzwanie dość ciekawe, lecz trochę kłopotliwe. No, ale czasem trzeba się trochę pomęczyć, zająć się czymś innym choć na chwilkę!

Tymi słowami kończę i żegnam się z Wami; cześć!

12 sierpnia 2017

Wyprawa do Pandorii

Cześć!

Na początek krótkie wyjaśnienia; czemu o środowej aktualizacji piszę dopiero dziś, w sobotę? No, niestety czas nie pozwolił mi na przygotowanie tej notki. Jedyne co zrobiłam, to zadania w grze. Potem ciągle miałam coś do roboty w świecie realnym, więc post musiał trochę poczekać. No, ale jest!

Chciałabym jeszcze trochę ostrzec, ponieważ post zawiera zdjęcia i treść zadań, czyli spojlery. Jeśli jeszcze tych zadań nie wykonywaliście, lepiej nie zakończcie właśnie w tym momencie. Czytacie na własną odpowiedzialność!


Zacznijmy od początku. Tradycyjnie, po zalogowaniu się do gry popędziłam po mojego Jorvika Gorącokrwistego, który towarzyszył mi w dalszej przygodzie. Szybko wybrałam strój oraz sprzęt, a po chwili popędziłam wraz z Willem do Kamiennego Kręgu, by spotkać się z Frippem oraz Jeźdźcami Dusz - Lindą, Lisą i Alex. Tam rozpoczęliśmy obmyślanie dalszego planu działania!

Głównym celem było dostanie się do Pandorii poprzez portal. Aby jednak go otworzyć, należało mieć zwornik, który znajdował się w Dolinie Ukrytych Dinozaurów. Natomiast zwornik do tego miejsca zdobyliśmy od Avalona. W taki sposób wraz z Lindą przeniosłyśmy się wprost do DUD!


Czas przejść przez portal. Szczerze to spodziewałam się, że od razu pojawię się po drugiej stronie, czyli w DUD. A tu proszę, taka niespodzianka!
Po przekroczeniu pierwszej części portalu, rozwinęła się przede mną długa, jakby wisząca w przestrzeni droga. Miejsce to wywarło na mnie ogromne wrażenie. Te kolory, wygląd galaktyki, magia, to uczucie, że nie wie się, gdzie się dokładnie znajduje. Coś cudownego! Właśnie takie miejsca kocham najbardziej.




Podczas przedostawania się na drugi koniec portalu, spotkałam niewiele przeszkód, które swoją drogą nie należały do najtrudniejszych. Parę poruszających się, różowych "płomyków" oraz co chwilkę wybuchających gejzerów minęłam dość szybko i przez krótki moment rozkoszowałam się oszałamiającym widokiem gwieździstego nieba, wyjętego jakby z części kosmosu.



Dotarłam na koniec trasy, zobaczyłam portal. Wyglądał równie przerażająco, co pięknie. 
Z jednej strony żal było mi opuszczać to miejsce na jakiś czas, lecz z drugiej miałam chęć zagłębienia się w dalszą część zadań. Ruszyłam więc przed siebie, a po chwili moją postać dopadł chłód, wprost z Doliny Ukrytych Dinozaurów.


Po wyjściu z portalu pognałam za Lindą przez Lodowy Las. Spotkałam ją przy jednej z moich ulubionych atrakcji DUD - "lodowych pazurach". Tam dowiedziałam się, że aby wejść do skarbca, muszę użyć trochę magii. Moja postać już po chwili trzymała różdżkę i wraz z Lindą otworzyła wejście.


Skoro droga wolna, czas ruszać! 
Po wejściu do środka, oczom ukazała mi się dość duża komnata. Choć na pozór w ciemnych barwach, oświetlały ją promienie słoneczne wydobywające się z kopuły. Nadały one moim zdaniem charakteru, jakby z jakiegoś filmu, gdzie bohaterowie odkrywają starożytne budowle.


Gdy udałam się wgłąb pomieszczenia, oczom ukazał mi się duch. Wyglądem przypominał Avalona. Okazało się, że jest to duch starego druida - Magnusa Steinara. Choć z początku wykazywał on niechęć do współpracy, wkrótce zdobyłyśmy upragniony zwornik. Wcześniej jednak należało wykonać pewne zadanie. Duch ukrył w grobowcu 3 części pieczęci Jona Jarla, które należało odnaleźć. Przyznam, że trochę nabiegałam się w kółko. Korytarze grobowca są dość poplątane, a w każdym razie wszystkie ściany wyglądają podobnie. Trochę mi zeszło, zanim odnalazłam kolejne części i ułożyłam w całość, haha.


Gdy zadanie zostało wykonane, otworzyło się przejście do innego pomieszczenia, w którym był umieszczony zwornik. Gdy znalazłam się w środku, zachwyciłam się tamtejszym widokiem. Jeziorko znajdujące się w centrum wraz z wielkim, magicznym drzewem obranym w pandoryczny róż. Do tego bluszcz na ścianach i światło przedostające się przez szczeliny dodały komnacie "tego czegoś". Naprawdę, miejsce, w którym chciałoby się zostać na dłużej!




No, ale czas gonił. Wydostałyśmy się wraz z Lindą z grobowca i przez ten sam, co wcześniej portal ruszyłyśmy do Kamiennego Kręgu, by przekazać Frippowi zwornik. Dalsza część obowiązków należała do mojej postaci. Najpierw wyjęłam zwornik, dzięki któremu znalazłam się w DUD, a następnie umieściłam ten do Pandorii. Podczas obrad także ustalono, że to ja, a nie Alex udam się do tamtego świata. W sumie, kto by się spodziewał? Ruszyłam więc w stronę portalu.


I tu kolejne zaskoczenie, ponieważ portal do Pandorii wyglądał już nieco inaczej. Przede wszystkim czekała mnie dłuższa, ale za to piękniejsza trasa pełna zakrętów, latających kryształów. Cieszę się, że SSO trochę się z tym pobawiło i nie stworzyło tylko jednej odsłony portalu.



  


Jedyną większą przeszkodą, jaka spotkała mnie na drodze, była, a właściwie były te nieprzyjemne, czarne "duszki", które musimy omijać. Naprawdę ich nie lubię i gdy tylko są zadania, w których mamy od nich uciekać, mam ochotę wyjść z gry. No, ale gdy tylko moje męki z nimi dobiegły końca, czekało mnie przejście wprost do Pandorii!


Po minięciu portalu przywitały mnie grzyby wielkości drzew. Na niebie dostrzegłam pływające w powietrzu stworzenia, jakby płaszczki. Pomyślałam, jak takie piękne, magiczne miejsce może być niebezpieczne? Z chęcią odwiedzałabym Pandorię częściej, gdyby nie to, że jest miejscem, do którego nie powinniśmy się udawać.



Szczególny zachwyt wywołały u mnie kłęby różowych chmur, wyrwane jakby z bajki dla dzieci o pegazach, które mają tam swoje domy. Szkoda, że nie mogłam rozwinąć skrzydeł mojego startowca i ruszyć wprost do nich!


Nie był to jednak koniec moich zachwytów nad światem Pandorii. Nieco dalej napotkałam różowe drzewa, podobne do tych w Skarbcu Kamieniarza, a także cudowne jeziorko, wypełnione nie wodą, lecz czymś, co przypomina swego rodzaju lawę, jednak w wersji ze świata, w którym obecnie przebywałam. Mogłam usłyszeć tam rechot żab i przez chwilkę poczułam się, jakbym przejeżdżała przez odmienioną, magiczną wersję Lustrzanych Bagien!



Co było dalej? Niewielki las kolejnych, ogromnych grzybów. Aby jednak nie było tak łatwo, spod ich kapeluszy co chwilkę wysypywały się podejrzane zarodniki, których wolałam uniknąć. Przedostałam się więc na drugą stronę lasku, omijając przy tym spadający z grzybów pyłek.



Następnym punktem okazała się malownicza jaskinia, gdzie również znajdowało się jeziorko. Kolejne, śliczne miejsce. Jednak podczas dalszej drogi napotkałam Poszukiwaczy Cienia. Tych samych, z którymi miałam do czynienia już w portalu, wrr. No, ale jakoś udało mi się ich ominąć, na szczęście!


A co zobaczyłam u celu mojej podróży? Kryształ, wielki i różowy, a w środku skuloną postać. Jak można się domyślić, była to Anna, którą mieliśmy uratować. Ta niestety była wręcz przesiąknięta pandoryczną mocą i zbyt słaba, by działać.


Niespodziewanie tuż przy mnie pojawił się Darko, mężczyzna stojący oczywiście po stronie Garnoka. Ubrany w czarno-czerwony płaszcz, z fryzurą koloru ognia. Choć niebezpieczna, to ciekawa postać i gdyby nie to, że nie należy do tych "dobrych", to byłaby to jedna z moich ulubionych postaci.


 Niestety uniemożliwił mi uwolnienie Anny z Pandorii, lecz aby uratować siebie, musiałam jak najszybciej uciekać. Po chwili spotkałam i Garnoka. Były to ogromne macki, które utrudniały mi ucieczkę do Kamiennego Kręgu. Kilka razy mój koń musiał się zatrzymać na wskutek uderzenia, lecz w końcu dojechałam do portalu. Jednak i tam był Garnok. Czekał mnie kolejny wyścig przed tymi ogromnymi mackami.


Wróciłam do Frippa zdziwionego, że nie ma ze mną Anny. Jednak, zamiast spieszyć z wyjaśnieniami, zeskoczyłam z wierzchowca i udałam się jak najszybciej zamknąć portal do Pandorii. Ale było już za późno, gdyż Darko i Garnok przedostali się do Kamiennego Kręgu. Chłopak "zamroził" moją postać a także trójkę dziewczyn, przez co nie mogłyśmy się ruszyć. Gdy wydawało się, że zaraz nadejdzie koniec, Fripp wziął sprawy we własne łapki. Zniszczył zwornik, przez co Garnok i Darko zniknęli, a właściwie zostali wessani z powrotem do Pandorii.




Fripp, na wskutek użycia tak potężnej magii osłabł i nie mógł więcej zrobić. Przybyła jednak Elizabeth, która zabrała gryzonia do siebie i zaopiekowała się. Wcześniej jednak Jeźdźcy Dusz otrzymali od Frippa wskazówkę co zrobić, by zdobyć kolejny zwornik do Pandorii, by uratować Annę. Należy odszukać kogoś o nazwisku Evergray. W celu rozwiązania zagadki udałam się wraz z trójką dziewczyn do Avalona, ten jednak kazał nam czekać na wiadomość.
؃

W taki sposób zakończyły się dotychczasowe zadania z Pandorią. Jakie są moje odczucia na ten temat?

Misje, choć trwały tylko jeden dzień, naprawdę mi się spodobały. Coś czuję, że za jakiś czas pojawi się kontynuacja fabuły, więc jakoś specjalnie nie przejmuję się faktem, iż to już koniec na obecną chwilę.
Zdecydowany plus mają u mnie graficy oraz animatorzy. Skarbiec Kamieniarza, portale oraz Pandoria stały się dla mnie jednymi z najpiękniejszych miejsc, które mogłam odwiedzić w Star Stable. Kolory i detale robią swoje. Animacje, zarówno postaci jak i pozostałych obiektów wyglądają rewelacyjnie. Zaczynając od latających w portalu kryształowych kul, poprzez pyłek spadający z grzybów, po ogromne macki, które uderzały z wielką siłą o ziemię. Co do animacji, bardzo spodobały mi się i te, które posiadał Darko. Moment, w którym sprawił, że pojawił się Garnok oraz gdy został wessany do Pandorii szczególnie mnie zachwycił. Na takie wydarzenia, choć nie zawsze dla nas korzystne, aż miło patrzeć!

A co do Anny, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony mi jej szkoda, że musieliśmy ją zostawić w Pandorii, taką odsuniętą od wszystkiego. Ale z drugiej strony mi się to spodobało; wszyscy liczyli na to, że dziś uda się nam uwolnić Annę, a tu klops. Fajne posunięcie ze strony Twórców, dzięki temu fabuła jest ciekawa, nieprzewidywalna i wciąż zaskakuje. Poza tym, gdybyśmy teraz uwolnili Annę, co robilibyśmy potem? Zwalczyli Garnoka i co? Koniec? Chociaż kto wie, co nas czeka w dalszej części fabuły?

Podsumowując, te zadania oceniam zdecydowanie na plus. Należą do jednych z moich ulubionych na tle innych, które mam już dawno za sobą. Nie mogę się doczekać dalszych przygód!

Jestem pewna, że i Wam spodobały się najnowsze zadania, o ile macie je już za sobą. Mimo to śmiało możecie pisać, co najbardziej Was zachwyciło - czy miejsca, które odwiedziliśmy, czy animacje, a może ogólny ciąg zdarzeń? Śmiało piszcie!

Do następnego posta!

7 sierpnia 2017

Zestawy: garstka klasyki

Cześć!

Zestawów na tym blogu nie było szmat czasu. Wprawdzie planowałam coś wstawić pod koniec wakacji, na takie ostatnie chwile lata, jednak do głowy wpadł mi pewien pomysł i postanowiłam w miarę szybko go zrealizować. Ale kto wie, może wspomniane wcześniej stronie również tu zawitają? Nic nie obiecuję, ale też nic nie wykluczam!

No dobrze, przejdźmy do sedna.
Wiem, że w Star Stable są gracze, którzy nie przepadają za kolorowymi, żywymi zestawami, a wolą coś klasycznego - czerń i biel. Sama mam dość tego połączenia, gdyż należę do tej grupy StarFam, która woli eksperymentować z barwami. Pomyślałam, że mimo to spróbuję stworzyć jakieś zestawy w podobnych odcieniach z ubrań, które mam u siebie. Oczywiście, każdy może wziąć czarną koszulkę, spodnie, kapelusz, do tego dobrać biały czaprak oraz czarne siodło i ogłowie. Dlatego postawiłam bardziej na szarość. Wybrałam kilka rzeczy, które wpasowały się w ten klimat i tak stworzyłam 2 zestawy. Do zdjęć wybrałam skarogniadego anglika; myślę, że ciemne konie świetnie wyglądają w takich kolorach, a że nie posiadam karusa, który spełniałby moje oczekiwania co do tego zestawu, wzięłam innego, dosyć ciemnego wierzchowca.





Dominuje tu głównie biel i szarość. Myślę, że koszulka z czaszką i ciemne spodnie w moro fajnie ze sobą współgrają i dają ciekawy efekt. Aby całość nie była za ciemna, dołożyłam białe kokardki oraz lekko szare owijki. Myślę, że prezentuje się całkiem nieźle!

Koszulka - Jorvik City Plaza, 3800 SJ/41 SC
Spodnie - Jorvik City Plaza , 7600 SJ/77 SC
Kapelusz - Miasteczko Srebrna Polana, 99 SC
Rękawiczki - Jarlaheim, 6600 SJ/69 SC
Buty - Jorvik City Plaza, 3450 SJ/45 SC

Siodło - Jorvik City Plaza, 6600 SJ/69 SC
Czaprak - Miasteczko Srebrna Polana, 3470 SJ/17 SC
Ogłowie - Miasteczko Srebrna Polana, 8770 SJ/88 SC
Kokardka na głowę - Miasteczko Srebrna Polana, 110 SC
Kokardka na ogon - Miasteczko Srebrna Polana, 100 SC
Owijki - Fort Pinta, 90 SC



 

I zestaw nr 2! Cóż... tu trochę na bok odłożyłam klasykę. Grzechem było nie dodać choćby jednego koloru, który wprowadziłby odrobinę życia! Jednak ciemniejszy charakter wciąż zatrzymany, więc w czym problem? 

Zestawów czarno-białych jest w bród, więc pomyślałam, by jakoś lekko podrasować taki zwyczajny zestaw. Zamieniłam czarną koszulkę na taką z motywem ognia (?), dobrałam także siodło z lekkimi elementami koloru, znajdującego się na bluzce. Resztę natomiast zostawiłam ciemną. Jedynie na ostatnich dwóch zdjęciach widzicie inne kokardki. To taka wersja dla tych, którzy lubią szaleć z kolorami. Myślę jednak, że ten zestaw z czarnymi dodatkami jest trochę lepszy. Ale zobaczcie, jak takie niewielkie dodatki mogą zmienić charakter stylizacji!

Koszulka - Zadania
Spodnie - Miasteczko Srebrna Polana, 9770 SJ/96 SC
Kapelusz - Miasteczko Srebrna Polana, 99 SC
Rękawiczki - Jarlaheim, 6600 SJ/69 SC
Buty - Jorvik City Plaza, 3450 SJ/45 SC

Siodło - Jarlaheim, 1950 SJ/33 SC
Czaprak - Wyspa Padok, 7500 SJ/77 SC
Ogłowie - Miasteczko Srebrna Polana, 8770 SJ/88 SC
Czarna kokardka na głowię - Fort Pinta, 115 SC
Czarna kokardka na ogon - Fort Pinta, 100 SC
Pomarańczowa kokardka na głowię - Fort Pinta, 110 SC
Pomarańczowa kokardka na ogon - Fort Pinta, 90 SC
Owijki - Wioska Zachodni Przylądek, 105 SC
؃

Jak podobają się Wam przedstawione przeze mnie zestawy?
Osobiście stwierdzam, że wolę coś bardziej kolorowego, niż tylko czerń i biel. Jestem również bardziej skłonna ku trzy-kolorowym zestawom. No, ale każdy ma swoje gusta, nieprawdaż?
Jak możecie się domyślić, z tych dwóch zdecydowanie wybieram drugi. Bardziej do mnie przemawia, podoba mi się to lekkie przełamanie czerni, delikatne, nie przesadzone.

A jakie są Wasze odczucia? Wolicie barwne zestawy, czy skłaniacie się bardziej ku klasyce 
i najczęściej ubieracie swoją postać i konia w czarno-białe rzeczy? Dajcie znać poniżej!

Ściskam! 

4 sierpnia 2017

Jak wyglądałby DUD, gdyby stopniał śnieg?

Cześć!

Ostatnio przypomniał mi się pewien edit, który spotkałam na Instagramie Megary. Przedstawia on, hm... "wymieszanie" Fortu Pinta oraz Doliny Ukrytych Dinozaurów. Od razu wyobraziłam sobie, jak wyglądałoby to miasteczko, gdyby, podobnie jak DUD, było pogrążone w wiecznej zimie!


Post udostępniony przez Megara (@avisiceheart)

Po chwili jednak pomyślałam: "Hm, a jak wyglądałby DUD, gdyby cały śnieg stopniał? Gdyby kraina ta nie była już pogrążona w wiecznym chłodzie?".
 Postanowiłam przedstawić Wam moją wizję tego wszystkiego, plusy i minusy. Zapraszam do dalszego czytania!


Może zacznijmy od początku, a jak od początku, to i od wejścia!
Jedynym wejściem do DUD, poza balonem, jest "tunel", znajdujący się w Valedale. W sumie można powiedzieć, iż jest to wielka zaspa śniegu, w której to wejście wydrążono. A co by było, gdyby nagle słońce mocniej przyświeciło? Tunel by stopniał, a między Valedale a Doliną dzieliłaby nas jedynie wąska szczelina z widokiem na niebo!


Co dalej? Winda. Wprawdzie nie mam co do tego jakichś większych wizji, wyobrażeń. Myślę tylko, że wokół, zamiast grubej pokrywy białego puchu, znajdowałaby się trawa pełna kwiatów, a mała budka nieopodal stałaby się dużo żywsza.


Nieco dalej znajduje się obozowisko Nicka. Z pewnością zniknęłyby grube, ciepłe ubrania tamtejszych postaci. Do tego w pobliskiej restauracji lody w końcu byłyby dobrym pomysłem! Aktualnie chyba nie za bardzo pasują do tej doliny. Kto by jadł lody, gdy wokół taki ziąb? Brr!


Przejdźmy dalej - Zamarznięte Jezioro. I tu właśnie zaczyna się całe grono minusów. Wiadomo, niemalże całe jezioro pokryte jest grubą warstwą lodu, po której spokojnie możemy chodzić, nawet biegać. Jednak gdyby wyszło słońce? Lód by stopniał, pozostałoby jedynie ogromne zbiorowisko pełne wody. Hm, w sumie z jednej strony ciekawa opcja. Miło byłoby patrzeć na takie ogromne jezioro, prawda? Ale... wraz z lodem znikłoby parę innych rzeczy. Na przykład nie mielibyśmy już dostępu do tamtejszego wyścigu, którego trasa obejmuje właśnie jezioro. I już parę PD dla naszych wierzchowców poszło się je... y, to znaczy, przejść.


Co jeszcze by zniknęło? Nie mamy wątpliwości, że wielki szkielet dinozaura znalazłby się pod wodą. A przecież to jeden z charakterystycznych elementów Doliny Ukrytych Dinozaurów. Szkoda by było już nigdy więcej go nie zobaczyć.


A więc uogólnijmy: gdyby pojawiła się wiosna, całe jezioro z lodowatego zamieniłoby się w normalne, płynne. W sumie nie mielibyśmy wtedy za bardzo gdzie jeździć! Duża część DUD znajduje się właśnie na Zamarzniętym Jeziorze. Gdyby stopniało, do przejażdżek pozostałby nam jedynie suchy ląd. Na wodzie pozostałyby jedynie pojedyncze wysepki i jedynym sposobem, aby się na nie dostać, byłyby mosty. Z jednej strony opcja dosyć ciekawa, jednak myślę, że wtedy miejsce to zostałoby zbyt zbliżone wyglądem do Jeziora Valedale.


Czy jest coś jeszcze? Tak!
Z pewnością bywaliście w Dolinie Zamarzniętej Mgły. Można tam spotkać wiele ciekawych lodowych rzeźb, takich jak ogromne sople przy tzw. przeze mnie "pazury lodowe". Miejsca te są naprawdę przepiękne, a wiadomo, że gdyby śnieg stopniał, lodowe figury razem z nimi.


Ale w DUD jest jeszcze jedna rzecz, którą bardzo chciałabym zobaczyć bez śniegu. Mówię tu o Lodowym Lesie! Drzewa są tam naprawdę bardzo wysokie, niemalże nie widać ich końca! Wyobraźcie sobie znaleźć się z takim miejscu, gdy iglaki nie są łyse, lecz gdy ich gałęzie wręcz uginają się od ciężaru ciemnych igieł. Na ziemi runo leśne, kwiaty, motyle... po prostu ciemny, piękny las!


Podsumowując: w DUD raczej nigdy nie zagości prawdziwa wiosna czy lato, i bardzo dobrze! Choć ciekawie byłoby znaleźć się w takim odmienionym miejscu, to straciłoby ono ten swój klimat. Nie bardzo mielibyśmy gdzie się wybrać, gdyż po jeziorze pewnie nie dałoby się pływać. Zniknęłoby wiele pięknych i niepowtarzalnych elementów, które nadają charakter Dolinie. Przecież DUD został stworzony właśnie z zamysłem wiecznej zimy, prawda? Gdyby nastała wiosna, i nazwa tego miejsca musiałaby ulec zmianie. W końcu Zamarznięte Jezioro nie byłoby już zlodowaciałe! Bardzo się cieszę, że w grze jest takie miejsce i absolutnie nie chciałabym w nim żadnych zmian, ale kto zabroni trochę pomarzyć? Chociaż nie, "pomarzyć", to złe określenie... Po prostu wyobrazić sobie, jakby to wyglądało w zupełnie innej koncepcji?

A Wam spodobał się taki "plan na DUD"? Czy jednak wolicie, aby pozostało tak, jak obecnie? Co byście jeszcze dopowiedzieli w tej kwestii? Pobudźcie trochę wyobraźnię i dajcie znać, jak to wygląda w Waszych głowach!

Miłego dnia! 💙